"W Salem Falls nie ma miejsca dla gwałcicieli!"
Kiedy po raz pierwszy zadzwonił wydawca i powiedział, że chcą zapłacić za moje opowiadanie, od razu zadzwoniłam do mamy i oświadczyłam, że zostanę pisarką! - wspomina Jodi Picoult. Była wtedy w trakcie studiów, dlatego słowa matki (To świetnie! i pytanie o to, jak zamierza się utrzymać) sprowadziły ją na ziemię. Zajmowała się więc "normalną" pracą i przez kilka kolejnych lat wydawała powieści (ogółem czternaście). Powpadało również kilka ważnych literackich nagród. Dziś jest znaną autorką. A teraz jej "Czarownice z Salem Falls" ukazały się u nas. Książka, o której w "Publishers Weekly" napisano: - Autentycznie niepokojąca, niezwykle oryginalna.
O książce
Jack St. Bride, nauczyciel w prywatnej szkole dla dziewcząt, nie ma innego wyjścia – musi całkowicie zerwać ze swoim dawnym życiem, które legło gruzach z powodu zakochanej w nim uczennicy. Szukając miejsca, w którym mógłby się ukryć i pogrzebać przeszłość, trafia do sennego miasteczka Salem Falls w Nowej Anglii. Powrót do nauczania nie wchodzi w grę, zostaje więc pomywaczem w małej restauracji należącej do Addie Peabody.
Wkrótce między właścicielką a skromnym, bezpretensjonalnym Jackiem rodzi się uczucie. Niestety, w sielskim miasteczku mieszka też czwórka skrywających mroczne tajemnice nastolatek, które obierają sobie Jacka za cel niecnych knowań. Rozpętuje się współczesne polowanie na czarownice i Jack po raz kolejny musi walczyć z wymiarem sprawiedliwości oraz z uprzedzeniami.
Fragment
Gillian mało nie pękła ze śmiechu, kiedy patrzyła, jak wieczorem mieszkańcy Salem Falls umykali z ulic do domów niczym myszy przed burzą, skrzętnie chomikując okruchy poczucia bezpieczeństwa w nadziei, że dzięki temu przetrwają obecny kryzys. Sądzili, że Jack St. Bride przyniósł do ich miasteczka zło, ale to nieprawda – on tkwiło tu od zawsze. Może Jack był niczym żagiew przyłożona do stosu, ale składanie na niego całej winy zakrawało na skrajną niesprawiedliwość.
Tak czy owak, teraz – jak pewnie nigdy dotąd – Jack potrzebował… kogoś bliskiego.
Gillian poluzowała pasek szlafroka i zapaliła stojącą przed nią świecę.
- Z tego płomienia zaklęcie niech w moim imieniu się przędzie. Nie ma ranić, zła sprowadzać, a rozkoszą odpowiadać.
Ogarnęło ją ciepło – tak wielkie, jakby w jej ciele rozjarzył się ogień. Gillian zamknęła oczy. Przesunęła rękami po brzuchu, a potem powiodła nimi w górę i objęła dłońmi piersi, wyobrażając sobie, że rozgrzewa ją podniecający dotyk Jacka St. Bride'a.
- Gilly? – Rozległo się pukanie do drzwi i w progu stanął ojciec.
Wszedł do środka. Gillian natychmiast zasunęła poły szlafroka, podtrzymując je mocno pod samą szyją. Amos usiadł na łóżku, kilka centymetrów za jej plecami. Gilly zamarła w idealnym bezruchu; nie drgnęła, nawet wtedy, gdy położył rękę na jej głowie, jakby dokonywał swoistego aktu błogosławieństwa.
- Ty i te twoje świece. Pewnego dnia puścisz cały dom z dymem. – Opuścił rękę na ramię córki. – Już słyszałaś najnowsze wieści, jak sądzę?
- Tak.
- Nie przeżyłbym, gdyby cię spotkało coś złego – powiedział głosem nabrzmiałym od emocji.
- Wiem, tatusiu.
- Przy mnie zawsze będziesz bezpieczna.
Gilly uniosła dłoń i splotła palce z palcami ojca. Przez chwilę siedzieli urzeczeni tańczącym płomieniem świecy. W końcu Amos podniósł się z łóżka.
- Dobranoc, Gillian.
- Dobranoc – wyrzuciła z siebie nerwowo.
Drzwi zamknęły się z cichym stukotem. Gilly znów próbowała sobie wyobrazić, że jej ciało rozpala ogień. A potem uniosła nogę i zaczęła bacznie studiować podeszwę stopy. Nacięcie, które zrobiła w ubiegłym tygodniu, nadal było widoczne: cienki zygzak na wysklepieniu, przypominający otwór rezonansowy w skrzypcach. Podobny miała także na drugiej stopie. Z kieszeni szlafroka wyjęła scyzoryk i przejechała po skórze, żeby otworzyć rany. Pojawiła się krew, a Gillian gwałtownie wciągnęła powietrze upojona rozkoszą bólu.
Jadi Picoult "Czarownice z Salem Falls"; Wydawnictwo: Prószyńśki i S-ka; Tłumaczenie: Katarzyna Kasterka; Format: 146 x 225 mm; Liczba stron: 488; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7469-661-6
KaHa
2008-01-23






O tym, że przedmioty w naszym domu rozmawiają, kiedy nas tam nie ma - wie każde dziecko. Ale o czym rozmawiają? O, to już nie każdy może usłyszeć. Do tego trzeba być pisarzem z bardzo wyczulonym słuchem. A później umieć opowiadać to, czego się wysłuchało. Tak właśnie, jak w tej
Z przyjemnością informujemy, iż nagrana została książka do słuchania "Cheri", przeczytana przez Annę Dereszowską, na podstawie bestsellerowej powieści francuskiej pisarki Sidonie Gabrielle – Colette. Dostępna tylko na www.dosluchania.pl w pliku do ściągnięcia!
Każde dziecko może odnieść szkolny sukces i każde ma prawo do rozwijania swoich indywidualnych umiejętności i talentów. Zarówno rodzice, jak i szkoła powinni stworzyć dziecku warunki do samorealizacji, ale tylko ich współdziałanie może przynieść zadowalające rezultaty. Jak to zrobić?
Piotr Morawski to himalaista młodego pokolenia, który zginął śmiercią tragiczną podczas swojej ostatniej himalajskiej wyprawy w kwietniu 2009 roku. Piotr jako pierwszy człowiek w historii zdobył zimą (wraz z Włochem Simone Moro) ośmiotysięcznik Shisha Pangma. Wszedł na 6 ośmiotysięczników, był na wielu wyprawach w Himalajach i Karakorum. Jego wysokogórska kariera trwała tylko 7 lat.
Czy to możliwe, że na świecie są setki milionów niewolników? Jeżeli patrzeć na