Ian Fleming
My name is Bond - James BondJedno z najbardziej znanych przywitań świata (parodiowane kiedyś i przeinaczona na: "Hej! My name is Bond - James Bond", na co uśmiechnięta piękność odpowiada: "My name is Off - Fuck Off) powraca. Bez parodii, bez przeinaczeń. Powraca. Najnowsze przygody Jamesa Bonda, agenta 007, czyli Sebastian Faulks jako Ian Fleming i "Piekło poczeka". Bonda pierwszy raz świat przywitał w 1952 roku, teraz dzięki Faulksowi zmartwychwstał. Gdyby Fleming żył, obecnie świętowałby swoje stulecie. Niestety nie żyje. Stety żyje jego bohater. Bond, piękne kobiety i szybkie samochody... Wreszcie.
Podobne artykuły:
Przywitaj Wiosnę z Martini
Wiosna to okres budzącej się do życia przyrody jak i rozkwitu nas samych. Więcej słońca, radości czyli elementów nieodłącznie związanych z musującymi bąbelkami Martini Asti.
Z wisienką
Przydatna publikacja dla każdego, kto chciałby przyrządzać w domu alkoholowe rozkosze dla podniebienia. Ukazał się przewodnik barmana - skierowany zarówno dla amatorów i dla początkujących w tym fachu. Osobiście mogę przysiąc, że posiadanie w rodzinie osoby, która na powyższym temacie się zna (mała prywata - pozdrowienia dla szwagra - barmana działającego na Cyprze), to skarb. Książka z pewnością może przynieść też sporo zabawy - kolorowe alkohole, odpowiednie szkło, właściwe proporcje, dobre mieszanie, oryginalne dekoracje. Taka zabawa dla dorosłych. A po zabawie może być i... druga zabawa.
Hoł, hoł, hoł
I kto powiedział, że trzynastka jest pechowa? Wydawnictwa w przesądy nie wierzą. I bardzo dobrze. Choć z drugiej strony, jak się robi taką niespodziankę dla czytelników, to nie ma, co się obawiać o sprzedaż. Za kilka dni, dokladnie 13 listopada Świat Książki wyrzuci na rynek swoje nowości. Wśród nich znajdzie się "9 Wigilii", czyli współcześni polscy pisarze o cudzie Wigilii - poważnie i z humorem, lirycznie i dramatycznie. Czy nie za szybko wydawnictwo chce wkroczyć do świata zaganianych ludzi z pozycją świąteczną? Wychodzi na to, że nie. Skoro w sklepach spożywczych stoją Mikołaje z czekolady, to i w księgarniach może stać książka z wigilijnymi opowieściami.
Szatan po polsku
Nowy thriller Irka Grina łączy rozmach godny Fredericka Forsytha i tajemnicę jak z powieści Dana Browna - i jak po takiej zapowiedzi wydawnictwa Świat Książki nie zainteresować się tą pozycją? Tytuł - "Pan Szatan". Krótko, zwięźle, dobitnie i wprost. Mnie się podoba. Co nas czeka? Tajemnicze morderstwa, międzynarodowy spisek, połączenie wątków satanistycznych, kryminalnych i zagrożeń terrorystycznych. Witold Bereś powiedział: - Nie czytaj Grina, jeśli jutro idziesz do pracy. Perełka!